wtorek, 23 lipca 2013

Nowy Jork cz.1 ♥

31 sierpnia 2010

Zanim zobaczyłem swój pierwszy koncert w Madison Square Garden, nie do końca zdawałem sobie sprawę, co to znaczy grać na wypełnionej po brzegi legendarnej sali, ale pod koniec dnia rozumiałem już, że to jedna z najbardziej znanych sal koncertowych na świecie. Wtedy jeszcze z trudem pojmowałem znaczenie takich chwil, bo byłem bardzo młody i świeży w show-biznesie. Ale kiedy mój menadżer Scooter kazał mi usiąść i wyjaśnił, że grali tutaj The Beatles, Frank Sinatra i Michael Jackson, wreszcie zrozumiałem, że koncert w MSG to ogromne osiągnięcie dla każdego wykonawcy. Jednak wtedy liczyło się dla mnie tylko to, że grała tam Taylor Swift. 

Teraz pewnie zastanawiacie się, czemu zwróciłem uwagę akurat na Taylor, skoro przez te wszystkie lata występowało tam tylu artystów. Odpowiedź jest bardzo prosta. To w MSG, w sierpniu 2009, widziałem ją po raz pierwszy na scenie przed pełną salą. Poza tym to wtedy też pierwszy raz byłem na koncercie, gdzie cała rzesza fanów wyciągała ręce do góry, by poczuć więź wykonawcą. Tamtej nocy, gdy obaj staliśmy pośród tłumu, spojrzałem na Scootera i powiedziałem mu:
- Właśnie to chcę robić do końca życia. - i zanim zdążył odpowiedzieć, dodałem: - I ... chcę tu zagrać przed pełną widownią. 
Scooter uśmiechnął się i odrzekł:
- Słuchaj, jestem pewien, że kiedyś ci się uda, ale na razie jesteś na początku kariery i pewnie zajmie ci to kilka lat. 

Kilka lat? Żartował czy co?

Ja chciałem tego dokonać w następnym roku. Miałem gdzieś, ile będzie mnie to kosztować wysiłku. Taki był mój cel. I naprawdę mi zależało. 

Dlatego dla całej reszty koncert w Madison Square Garden był historycznym wydarzeniem - ostatecznym dowodem, że osiągnęliśmy sukces. Ale dla mnie to było zrealizowanie celu - zdaniem wszystkich „niemożliwego” do osiągnięcia przez dzieciaka znanego z klipów na YouTube, który nie wygrał żadnego konkursu talentów, nie grał w znanym serialu ani nie miał wystarczająco poważnych znajomości. 

O tak, poczułem w powietrzu wyzwanie i miałem zamiar je podjąć, choćby kosztowało mnie to mnóstwo pracy. 

Oczami wyobraźni widziałem nas rzucających wyzwanie całemu światu i wiedziałem, że jeśli uda mi się zapełnić Madison Square Garden, udowodnimy, że mogę wszystko. Dlatego, chociaż nie było łatwo, mieliśmy zamiar tego dokonać. 

Ku naszemu zaskoczeniu, dokładnie rok później Scooter przyszedł do mnie z wieścią, że udało nam się sprzedać bilety na amerykańską trasę w dwa dni, a na koncert w Madison Square Garden w dwadzieścia dwie minuty. 

W pierwszej chwili rzuciłem tylko:
-Że co?

Chociaż tak ciężko na to pracowałem, nadal nie bardzo rozumiałem, co Scooter do mnie mówi. Dlatego zapytałem:
-To dobrze czy źle?

-Mały, to dobrze, naprawdę dobrze. Tylko najlepsi wykonawcy mogą wyprzedać bilety na całą trasę w dwa dni, a tylko najlepsi z najlepszych mogą tak szybko zapełnić MSG. Jestem z ciebie dumny. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz